Gdybym miał/a motywację….

Pewnie nie raz spotkałaś/spotkałeś osobę, która stwierdzała, że chętnie by zaczęła coś robić ze swoim życiem, ale niestety nie ma motywacji. Niejednokrotnie szukamy kogoś kto nas zmotywuje lub natchnie, a nagły przypływ tego „uczucia” popchnie nas do działania.

Dlaczego jednak, gdy już pojedziemy się trochę „skołczować” na szkoleniu, początkowo mamy wiele energii, a potem to wszystko się ulatnia i wracamy do szarej rzeczywistości?

Wszystko to wynika z błędnej interpretacji samego słowa motywacji oraz tego, że nie nauczyliśmy się skutecznie działać.

Jak było kiedyś?

W dawnych czasach nasi rodzice i dziadkowie nie potrzebowali motywacji, aby wykonywać proste czynności. Ludzie wstawali i od razu zabierali się do pracy, bo wiedzieli, że bez tego nie będą mogli kupić jedzenia, utrzymać swojej rodziny czy zrealizować swoich planów. W zależności od klasy społecznej, do której w wyniku narodzin ludzie zostawali przydzieleni, czekały odpowiednio na każdego konkretne obowiązki do wykonania. Niektórzy śmiałkowie wiedzieli, że aby wybić się w świecie muszą być na tyle pewni swojej racji i wytrwali, żeby osiągnąć sukces.

Dzieci, aby zasłużyć na coś musiały usilnie pracować, a wymarzony prezent choćby był pudełkiem kredek dawał prawdziwą satysfakcję i wspomnienia do końca życia.

W dzisiejszym świecie ludzie nie mają motywacji, bo mogą dostać wszystko „od tak”. Chcą kupić coś w sklepie, to nie muszą wyczekiwać godzinami w kolejce i kombinować, jak tu dostać konkretny towar. Po prostu idziemy i kupujemy to, na co mamy ochotę, nie zastanawiając się nawet czasami czy tego potrzebujemy. Również, aby zasłużyć na randkę z dziewczyną, chłopak musiał się nieźle napracować, a relacje były prawdziwe i ludzie nawzajem bardzo się cenili.

Ta właśnie nowoczesność i dostępność odbiera nam chęć do pracy. Po co dzieci mają się starać, jak i tak dostaną to, czego pragną. Później w dorosłym życiu nie mogą się odnaleźć, bo nie nauczyły się pracy nad sobą i własnym sukcesem. Niestety przez to rodzą się depresje, zaburzenia psychiczne i trudności w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich.

Co zrobić, aby zyskać motywację?

Pomóc nam może wyrobienie odpowiednich nawyków.

Gdybyśmy tak jednak zawsze robili coś, co może na początku nie jest przyjemne, ale konieczne do osiągania prawdziwych sukcesów – pomyśl, ile ludzi byłoby szczęśliwszych na tym świecie?

Motyw+akcja=motywacja

W moim mniemaniu motywacja to nic innego jak „motyw”, czyli nasze „dlaczego”. Mocny cel w życiu i to nie postawiony i egzekwowany przez naszych rodziców, krewnych czy przyjaciół, ale coś, gdzie myśl o sukcesie wywołuje uśmiech na twarzy. Może to być coś nawet przerażającego i odbierać wiarę we własne możliwości, ale nada życiu sens. Warto sobie zadać pytanie: ”dlaczego” chcę to zrobić?”

Na przykład kochasz bardzo swoje dzieci, ale wiesz, że obecna praca ani nie daje Tobie satysfakcji ani nie zapewni dobrego bytu dla Twojej rodziny. Postawmy nawet tutaj tragiczny przypadek, gdzie ktoś z Twoich bliskich byłby śmiertelnie chory, a TY musiał/abyś zarobić na leczenie. Czy wtedy również by Ci się nie chciało i powiedział/abyś „nie mam motywacji”? No ja z pewnością dałabym z siebie maksa.

Motywację błędnie rozumiemy z uczuciem, gdzie czujemy się „podjarani”, lecz prawda jest taka, że wiąże się z niczym innym, jak po prostu działaniem. Z robieniem drobnych, czasami nudnych kroków, ale niezbędnych i prowadzących nas do sukcesu. Nie jest to wizja zachęcająca, dlatego tak wiele „mentorów” i „coachów” woli wywołać w nas to uczucie, abyśmy się poczuli przez moment świetnie, do czasu aż „zejdzie z nas powietrze”.

Niestety nikt nas też nie uczy, że motywacja do działania to też wykształcenie odpowiednich nawyków.

Jeśli na przykład wyrobimy w sobie rutynę do nauki języka, nawet nie zauważymy, że musimy się zmuszać. Jeśli zawsze marzyliśmy, aby płynnie mówić w obcym języku i zwiedzać inne kraje to nie będzie nam potrzebne magiczne uczucie motywacji.  Każdego dnia o określonej porze po prostu zaczniemy się uczyć czegoś nowego, bez względu na to, czy nam się chce czy nie.

Rutyna oparta o dobre nawyki pozwoli nam na szczęśliwsze życie. Dlaczego? Ponieważ nie będziemy musieli się przed pracą „motywować”.  Od razu np. zabierzemy się za czytanie książki czy naukę, bo do tego zostaniemy przyzwyczajeni. Wyrabianie na początku dobrych nawyków jest strasznie trudne, ale później łatwiej się żyje, bo nasz mózg wyćwiczony po seriach nauki i zapamiętywania pozwoli nam także szybciej się uczyć i mniej męczyć.

Złe nawyki łatwo wyrobić, ale ciężko z nimi żyć. Dobre nawyki ciężko wyrobić, lecz łatwiej z nimi żyć.

Podam Ci parę przykładów z mojego życia. Zawsze uważam i dalej to wiem, że nie mam jakichś specjalnych mocy jeśli chodzi o naukę. Uważałam wręcz, że mój mózg jest strasznie oporny na wiedzę i zazdrościłam ludziom tzw. „wrodzonej inteligencji”.

Natomiast wiedziałam jedno. Można wszystko wypracować, jeśli się tego naprawdę chce. Chciałam być najlepsza w szkole – to byłam, chciałam zdać egzamin – to zdałam, i nawet nauka angielskiego przy kompletnym braku zdolności językowych zaczęła dawać owoce.

Po prostu, gdy chciałam coś bardzo zrobić, to robiłam to. Nie słuchałam ludzi, którzy mówili, że to nie jest warte próbowania, tylko robiłam swoje.

Często też uzależniamy swoje działania od innych. Boimy się co inni o nas pomyślą, gdy zaczniemy „wychodzić z szeregu” i to nas hamuje. Mówimy, że ktoś zabił w nas „motywację”. Ja już wiem, że najwyżej zapewnimy trochę rozrywki innym, gdy sobie „pogadają” o nas i w końcu się znudzą. Te same osoby później przyznają nam rację, niestety czasami dopiero, gdy osiągniemy nasz sukces.

Pamiętajmy, że nikt jednak naszego życia nie przeżyje za nas i warto obudzić w sobie dążenie do osiągania celów.

Pomimo, że nawet nasz mózg broni nas przed rzeczami trudnymi i męczącymi, warto się zawziąć i zmienić swoją świadomość.

Sama motywacja nie wystarczy, ale gdy połączymy to z wiarą we własne siły, nic nas nie pokona, a efekt przyciągania (choć możesz nawet w niego nie wierzyć) pomoże nam w osiąganiu tych celów.

Może wydawać Ci się, że to tylko porady po przeczytaniu niezliczonych książek i potrzeba doradztwa. Powiem jednak Ci szczerze, że po przetestowaniu wielu rzeczy we własnym życiu wiem, że jeśli bardzo nam zależy, nie ważne jaki mamy iloraz inteligencji czy z jakiego środowiska pochodzimy, jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko. Jedyną osobą, która o tym decyduje jesteś Ty sam/a.

Tu jest ta motywacja. Jeśli chcesz, spełnisz swoje marzenia. Jeśli nie, widocznie Twoje marzenie nie było dla Ciebie aż tak ważne.

Mam nadzieję, że zaczniesz działać pomimo oporów i spełnisz swoje marzenia, za co trzymam kciuki.

Pozdrawiam,

Olka 🙂